Historia Wiesława: alkoholizm, moje przekleństwo

By |
Historia Wiesława: alkoholizm, moje przekleństwo
5 (100%) 17 głosy

Jestem alkoholikiem od 15 lat. Obecnie nie piję, ale nie zmienia to faktu, że uzależniony będę już zawsze. Dla każdego, kto wpadł w szpony nałogu, każdy dzień to niewiadoma i walka o normalne życie. Dla mnie trzeźwość jest obecnie czymś naturalnym, jednak nie zawsze tak było. Na przestrzeni kilku lat dwukrotnie podejmowałem terapię antyalkoholową, która raz zakończyła się totalnym fiaskiem, zaś ostatnia próba wyrwała mnie ze szponów nałogu. Jak wygląda mój pamiętnik alkoholika?

Początki alkoholizmu

Trudno powiedzieć, kiedy zacząłem pić. Okazyjne upijanie się na imprezach z kolegami chyba się nie liczy, prawda? Bo tak robi niemal każdy z nas. Pierwsze poważne problemy z alkoholem zaczęły się w wieku około 25 lat, kiedy zacząłem pracować w korporacji. Duże tempo pracy, koncentracja przez kilkanaście godzin na dobę, walka ze zmęczeniem, a po pracy – obowiązkowy drink z szefem i kolegami.

Alkohol dodawał mi energii i pewności siebie, zacząłem więc popijać w pracy, w weekend w domu, zawsze i wszędzie. I tak funkcjonowałem przez cztery lata, zupełnie nie dostrzegając rangi problemu. Do czasu, gdy nie zaczęło mi szwankować zdrowie.

Zdrowie alkoholika

Zaczęło się od nudności i bólu brzucha, potem pojawiły się krwawe wymioty. Diagnoza – wrzody żołądka, a poza tym wątroba w fatalnym stanie. Trudno mi wtedy było ukryć przed lekarzem, że piję. Wtedy usłyszałem diagnozę – choroba alkoholowa. Musiałem podjąć leczenie odwykowe, w przeciwnym razie mój organizm szybko odmówiłby posłuszeństwa. Paradoks polegał na tym, że chcieli mnie zamknąć w ośrodku odwykowym, a ja przecież nie czułem się alkoholikiem, nie zachowywałem się jak człowiek uzależniony, który wszystko stracił, bo podporządkował życie nałogowi. Mimo to zgłosiłem się na leczenie.

Terapia grupowa alkoholika

Moja terapia polegała przede wszystkim na terapii grupowej z innymi osobami uzależnionymi. Przez cały czas pobytu w ośrodku, czyli przez 6 tygodni, miałem kilka razy ochotę napić się alkoholu, ale z braku jego dostępności szybko panowałem nad takimi myślami. I dlatego byłem taki pewny siebie – nie piję teraz, więc po wyjściu z ośrodka nie będzie inaczej.

Nie rozumiałem opowieści kumpli z grupy AA, którzy wracali tu kolejny już raz, bo zawsze chęć napicia się była silniejsza, a jeden kieliszek prowadził do katastrofy pod postacią długotrwałego pijaństwa. Nie rozumiałem tego, dopóki nie wyszedłem z ośrodka i nagle alkohol był dostępny wszędzie, na wyciągnięcie ręki. Szybko skapitulowałem – po dwóch dniach. Ale nie widziałem w tym problemu – wróciłem do pracy, świetnie funkcjonowałem w społeczeństwie, mój żołądek po kilku tygodniach abstynencji miał się całkiem dobrze.

Upijanie się na agresora

I piłem tak przez kolejny rok, aż w końcu zauważyłem niekorzystny wpływ alkoholu na moją osobę. O ile wcześniej alkohol sprawiał, że byłem wyluzowany, o tyle teraz powodował rozdrażnienie. Zamiast doskonałego humoru zaczęły pojawiać się agresywne zachowania, a dzień po – stany depresyjne i lękowe. A mimo to nadal czułem, że po prostu muszę pić. Tym razem sam zgłosiłem się do ośrodka – tego samego, co za pierwszym razem. I nie było zaskoczenia – tak wiele twarzy zobaczyłem po raz kolejny. Nie tylko ja przegrałem nierówna walkę z nałogiem. Tym razem poza terapią grupową, zdecydowałem się na indywidualną i kontynuowałem ją przez dwa lata. Do dziś jestem czysty, a od czasu do czasu odwiedzam grupę AA, aby posłuchać wspomnienia alkoholika, który jak ja każdego dnia walczy o trzeźwość.

2 thoughts on “Historia Wiesława: alkoholizm, moje przekleństwo

  1. korpo

    W korpo najwięcej alkoholików i wąchaczy. Niestety, ale taki nas los, sami się na to godzimy, bo lubimy się nawalić żeby potem wyniki robić. A fakty są takie, że im lepsze wyniki, tym lepsza kasa i tak to leci, że jest dobrze, a nawet lepiej, więc i do świętowania okazja, więc pojawia się alkohol i więcej alkoholu, i nawet nie mamy pojęcia kiedy to już nie świętowanie, tylko najzwyczajniejszy alkoholizm.

    Reply
  2. pewniak

    Kurde, jakie to wszystko jest typowe… Wszyscy zaczynamy tak samo, nie wiemy, że alkoholizm to podstępna świnia, która powoli wdziera się do naszego życia i zaczyna władać naszym życiem, ciałem i umysłem… Każdy kończy tak samo.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *