Historia Szymona: nie piję od trzech lat

By |
Historia Szymona: nie piję od trzech lat
5 (100%) 25 głosy

Kim jest alkoholik? To ktoś, kto pije w sposób niekontrolowany, prowadząc do destrukcyjnych zachowań – rujnowania zdrowia, straty pracy, zaniedbywania rodziny, roztrwonienia majątku… A co jeszcze bardziej charakterystyczne – to ktoś, kto tak zdeformuje rzeczywistość i zracjonalizuje swoje picie, aby nie dopuścić do siebie myśli o nałogu i jego wpływa na życie alkoholika i jego bliskich.

Czy zatem jestem alkoholikiem? Podręcznikowym. Gdy piłem nałogowo, codziennie zasypiałem pijany, a rano budziłem się na kacu, więc odruchowo sięgałem po kieliszek. Było mi z tym całkiem dobrze – nauczyłem się żyć ze zmiennymi nastrojami, euforią przeplataną stanami depresyjnymi czy całkowitą bezradnością, przerywaną okresami pewności siebie i poczucia, że mogę wszystko. Mi było z tym całkiem dobrze – ale nie mojej rodzinie. Pewnego dnia żona odeszła ode mnie wraz z dwójką naszych dzieci, a uratowanie rodziny zależało tylko i wyłącznie ode mnie i od tego, czy pójdę na odwyk.

Odwyk tylko dzięki żonie

Więc poszedłem – do zamkniętego ośrodka, gdzie prze kilka tygodni mieli mnie nauczyć żyć bez wódki. Detoks zniosłem bardzo źle – czyli pewnie jak każdy. Przez kilka dni moje ciało odmawiało mi posłuszeństwa, co uświadomiło mi, jak bardzo tkwię w szponach nałogu. Uświadomiłem sobie wtedy, czym jest choroba alkoholowa.

Pamiętnik alkoholika to nie żarty

Potem przyszedł czas na terapię grupową i indywidualną, która trwała w ośrodku dziewięć tygodni. Z dala od alkoholu i problemów świata zewnętrznego miałem dużo czasu na wyciszenie i przemyślenia. Bardzo pomogła mi wtedy moja żona, która regularnie mnie odwiedzała i bardzo wspierała; robi to do dziś. Po wyjściu z ośrodka miałem uczęszczać na terapię indywidualną oraz grupową, a także prowadzić pamiętnik alkoholika. To taki „magiczny zeszyt”, w którym zapisywać należy każdą myśl czy impuls ze świata zewnętrznego, który nasuwa myśl o napiciu się. Notowałem więc wszystko, a potem omawialiśmy z terapeutą mój tok myślenia oraz sposoby radzenia sobie z trudnymi emocjami. Dla mnie bardzo ważne było analizowanie wszystkich bodźców, które kierowały moje myśli do picia, a następnie robienie wszystkiego, by jak najwięcej z nich wyeliminować z mojego życia.

Grupa AA jak rodzina

Udało mi się – nie piję już trzy lata. Bezpośrednio po wyjściu z ośrodka niemal cały czas wspierała mnie żona, sprawdzając, czy jestem trzeźwy i pomagając mi uporać się z problemami dnia codziennego. Z czasem sam nauczyłem się funkcjonować bez alkoholu i teraz radzę sobie świetnie. Nadal uczęszczam na terapię grupową – raz w tygodniu spotykamy się w gronie osób, których połączyło przekleństwo nałogu i rozpaczliwa z nim walka. Niektórzy wciąż są na powierzchni, inni przestali przychodzić. Może już całkowicie zapanowali nad problemem? A może – co bardziej prawdopodobne – znów wrócili do nałogu? Moje wspomnienia alkoholika z okresu aktywnego picia są coraz mniej wyraziste – teraz mam nowe życie, pełne radości i perspektyw na przyszłość. Nie oznacza to jednak, że kiedykolwiek zapomnę, od jakiego dna udało mi się odbić. Ta część mnie już zawsze będzie dochodzić do głosu.

2 thoughts on “Historia Szymona: nie piję od trzech lat

  1. On

    Tak to już jest, albo rodzina się na ciebie wypnie, albo pomoże i pokonasz alkoholizm. Nie ma nic pomiędzy i nigdy nie będzie. Alkoholizm w rodzinie to często jest temat tabu, ale jak podejdzie się do tego w odpowiedni sposób to można dużo wygrać dzięki temu.

    Reply
  2. Brat Simona

    No bez jaj, spójrzmy prawdzie w oczy. Jak człowiek był przez lata alkoholikiem, to nie rodzina się na niego wypięła, tylko on odwalił taką manianę, że nie było innej możliwości. A potem się gada, że rodzina nie pomogła. Jak przychodziliśmy nadziabani i cała kasa szła na wódę, to co mieli pomagać?

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *