Historia Dariusza: z alkoholem nie wygrasz

By |
Historia Dariusza: z alkoholem nie wygrasz
5 (100%) 42 głosy

Jestem alkoholikiem. Nadużywanie alkoholu rozpoczęło się jeszcze w liceum, ale kto wtedy nie pije? Potem były studia i imprezy, czyli schemat właściwy wielu młodym ludziom. Po podjęciu pracy piłem mniej – obowiązki mnie do tego zmuszały.

Po kilku latach pracy i awansie zacząłem być na tyle pewny siebie, że zacząłem popijać – najpierw po pracy lub w weekendy, potem – codziennie. W spokojne dni alkohol dodawał mi animuszu i pewności siebie na polu zawodowym, byłem bardziej kreatywny i energiczny. Zaś w okresach trudności w firmie, alkohol łagodził stres i pozwalał zapomnieć o kłopotach. Pretekst do picia był zatem codziennie.

Rozwód – stały etap życia alkoholika

Nie wiem, kiedy tak naprawdę zaczęła się u mnie choroba alkoholowa. Z najgorszego okresu życia mam typowe wspomnienia alkoholika – ciąg alkoholowy, kłótnie z żoną, utrata pracy, poważne kłopoty finansowe i wreszcie – rozwód. Mimo iż teraz nie miałem już nic do stracenia, nie miałem żadnej motywacji, by wytrzeźwieć, zdecydowałem się na odwyk.

Po detoksie i kilkutygodniowej terapii w ośrodku leczenia uzależnień, wróciłem do świata. Nie na długo. Po wyjściu z ośrodka wytrzymałem trzy dni, a potem zacząłem znów pić. Najpierw jedno – dwa piwa, codziennie. Po kilku tygodniach kompletnie nie panowałem na nałogiem. Chodziłem co prawda na terapię indywidualną, ale kompletnie nic mi to nie dało. I szybko zrezygnowałem – prawie nie trzeźwiałem, więc pojawienie się w takim stanie u psychoterapeuty nie wchodziło w rachubę.

Po upływie pół roku wróciłem na odwyk. Psychoterapia indywidualna i terapia grupowa trochę otworzyły mi oczy; myślałem, że tym razem dam radę. Nie wrócę do picia, znajdę pracę, zacznę nowe życie. I wytrzymałem siedem tygodni. Znowu zacząłem pić, jeszcze więcej niż po pierwszym odwyku. Straciłem ostatnią garstkę znajomych, zrujnowałem sobie zdrowie. Chyba już oswoiłem się z takim życiem dzień po dniu, bez żadnych planów. Jedynym celem była kolejna butelka wódki. Całkowicie zrezygnowałem z mitingów AA i terapii indywidualnej.

Z alkoholem nie wygrasz

Ostatnią próbę ratowania siebie podjąłem pół roku temu. Za namową lekarza zdecydowałem się na wszycie Esperalu. Wiedziałem, że to moja jedyna deska ratunku. Na razie nie piję – bo nie mogę pić. Mając pod skórą wszywkę wiem, że alkohol mógłby mnie zabić.

Źle znoszę abstynencję – mam ciągłe bóle i zawroty głowy, jestem bardzo osłabiony; a psychicznie też się czuję nie najlepiej. Bardziej niż brak alkoholu, dokucza mi strach przed tym, co będzie za dwa miesiące – Esperal przestanie działać. Z jednej strony mam nadzieję, że skoro teraz tyle wytrzymałem bez alkoholu, to mogę robić to dalej. Ale kiedyś przeczytałem jakiś pamiętnik alkoholika, z którego wynikało, że bardzo dużo osób wraca po Esperalu do picia. Czas pokaże…

Na razie poza Esperalem nie uczęszczam na żadną terapię. Może po wyjęciu wszywki pójdę na zajęcia AA. Takie zajęcia grupowe najlepiej wspominam z pobytów w ośrodku – tu nikt cię nie ocenia, a każdy cię rozumie. A jeśli kolejny raz się nie uda – zostawię to tak, jak jest. Widać taki los był mi pisany.

2 thoughts on “Historia Dariusza: z alkoholem nie wygrasz

  1. Julek

    Jeden mądry w końcu. Z alkoholem nie wygrasz, zwłaszcza jak jesteś alkoholikiem. Sztuką jest ograniczenie tego, żeby w czasie choroby alkoholowej nie stoczyć się na dno, Nie stracić rodziny, rozwód to nie rzadkość w takiej przypadłości, ale do tego dochodzi jeszcze ograniczenie w postaci opieki nad dziećmi, która może być całkiem zabrana, a wtedy wali się na dno wszystko.

    Reply
  2. Misza

    U mnie nie było zmiłuj. Co to za alkoholizm, jak zacząłeś pić i piłeś jedno piwko dziennie? Jak ja wpadam w ciąg, to jedno piwo mogę pić do śniadania i nawet lekkiej fazy od tego nie poczuję. Zwłaszcza w przypadku, kiedy piwo jest jasne a nie ciemne, to nawet nie zaszumi, z 10 musi człowiek wypić, żeby była faza.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *