Historia Adama: detoks to koszmar

By |
Historia Adama: detoks to koszmar
5 (100%) 13 głosy

Jeszcze dwa lata temu życie było ciągiem pijaństwa i sporadycznych chwil trzeźwości. Picie było sposobem na życie, na zabawę, na rozwiązywanie problemów, na ucieczkę od kłopotów w pracy czy w domu. Piłem, bo przecież na imprezie każdy pije, prawda? Wino do obiadu też nikomu jeszcze nie zaszkodziło.

Potem alkoholu było coraz więcej, a kontaktu z rzeczywistością – coraz mniej. Kiedy żona zagroziła rozwodem, jeśli nie pójdę na odwyk – tylko się zaśmiałem. O co jej chodzi? Każdy pijący od czasu do czasu alkohol ma się leczyć?! Ale żona uświadomiła mi w bardzo prosty sposób, ze moje picie nie jest wyłącznie okazyjne. Pokazała mi kalendarz, w którym przez kilka ostatnich miesięcy zaznaczała moje dni z piciem i bez. W ciągu czterech miesięcy byłem trzeźwy zaledwie przez 7 dni! Jeśli to nie była choroba alkoholowa, to co nią jest?

Kumpel od kieliszka lepszy od psychologa

Mój odwyk rozpoczął się od koszmaru każdego alkoholika, czyli detoksu. Po kilku dniach halucynacji i drgawek, przeplatanych wymiotami wróciłem do żywych. Kolejne tygodnie upłynęły pod znakiem terapii grupowej i indywidualnej w ośrodku leczenia uzależnień. Najbardziej okazała się terapia grupowa – żaden psycholog czy leki nie pomogą Ci tak, jak kumpel, który przechodzi przez to, co Ty. Tylko alkoholik może zrozumieć drugiego alkoholika, dzieląc wspólne wspomnienia alkoholika.

Wszędzie wino i pokusy

Pobyt w ośrodku trwał kilkanaście tygodni. Bez dostępu do alkoholu, bez pokus, bez stresów dnia codziennego – odpoczywałem i nabierałem sił przed powrotem do normalnego życia. Po powrocie do normalnego życia było mi bardzo ciężko.

Na każdym kroku alkohol – w sklepach, kawiarniach, spotkaniach towarzyskich, nawet w reklamach telewizyjnych… Nadal uczęszczałem na terapię indywidualną oraz mitingi AA. Widziałem wzloty i upadki moich kumpli z odwyku, pojawiały się nowe twarze, znikali dawni znajomi. Niektórzy co chwila wracali na spotkania AA, a potem znów wygrywał alkohol. A ja? Straciłem kilka lat życia przez alkohol, niemal doprowadziłem do rozbicia rodziny. Dostrzegając kontrast między dawnym życiem, a tym obecnym – wiem, że nie mogę wrócić do alkoholu.

Na spotkania AA i tak jeżdżę

Na razie nie piję – to już trzy lata. Prowadzę pamiętnik alkoholika, w którym opisują każdą chwilę i emocję, która sprawia, że moje myśli kierują się w stronę alkoholu. Jak ognia unikam miejsc czy sytuacji, gdzie na pewno będzie alkohol. Nie jestem jeszcze gotowy, aby stawić czoła kieliszkowi wódki, zwłaszcza przy towarzyszącej atmosferze zabawy i powszechnym spożywaniu alkoholu. Bez względu na to, czy mam chwile słabości, czy nie – raz w tygodniu jestem na spotkaniu AA. Pomagam w ten sposób sobie i innym; niejednokrotnie kumple z odwyku pytają mnie, jak mi się udaje nie wracać do picia.

Odpowiedź jest prosta – każdy dzień to nowa pokusa, zatem codziennie rano nie planuję nic ponadto, jak tylko żeby wytrwać w trzeźwości. Unikam jak ognia kontaktu a alkoholem i dzielę cały czas miedzy pracę i rodzinę. Nie wybiegam myślami w przyszłość – codziennie mam 24 godziny, których nie mogę zmarnować – bo jak poddam się choć raz, to mogę nie wygrać z nałogiem po raz drugi.

3 thoughts on “Historia Adama: detoks to koszmar

  1. Wania

    Alkoholizm to nie jest tragedia, bo można być alkoholikiem i nikogo nie krzywdzić, także siebie. Dwa piwka dziennie jeszcze nikomu nie zaszkodziły – nie jest to majątek, a jak ktoś przez to nie zaniedbuje obowiązków i nie traci ważnych rzeczy w życiu, to nie ma żadnego kłopotu. Bez przesady i pisania, że jak ktoś pije kilka razy w tygodniu, to od razu alkoholizm. To pół Francji jest alkoholikami, bo do każdego obiadu piją lampkę wina.

    Reply
  2. ręcznik

    Bzdura z tym, że tylko alkoholik może zrozumieć drugiego alkoholika. Tak myśląc, to każdy psychoterapeuta musiałby być alkoholikiem i wszyscy ludzie pracujący w mopsach i innych tego typu przybytkach też… Już przestańcie tak się sami nakręcać, nie jesteśmy wcale tacy wyjątkowi, jesteśmy TYLKO alkoholikami…

    Reply
  3. Sandra

    Gratuluję sukcesu, to świetnie że dzielisz się swoim doświadczeniem. Szkoda tylko, ze większość alkoholików nie da sobie powiedzieć, że ma problem. Może napisz artykuł o tym, jak trafić do alkoholika i uświadomić mu, ze ma problem.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *